
Prosto z Long Island w stanie Nowy York, muzyczny talent, który inspiracje czerpie z twórczości Billy Joel’a, James’aTaylor’a czy Dave Matthews Band. Pianista, gitarzysta, wokalista, kompozytor i pisarz w jednej osobie - Mikey Wax z najnowszym utworem "Counting On You". http://www.youtube.com/watch?v=JoZUEy9GqEs&feature=channel_video_title
Mikey Wax to artysta, którego debiutancki album "Change Again" (wydany w 2008 roku) zaraz po premierze znalazł na 46 miejscu iTunes top 100 chart pop w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii. Najnowszy teledysk do utworu "Counting On You", promuje drugi doskonały album w karierze muzyka - "Constant Motion". We wspomnianym singlu, nowoczesne, popowo-rockowe brzmienia mieszają się z charakterystycznym, lekko zadziornym głosem. Mikey swoją twórczością i niespożytą energią, jaką prezentuje na koncertach, udowadnia, że mimo młodego wieku jest wschodzącą światową gwiazdą muzyki.

To Taylor dorosła, Taylor bardziej doświadczona, Taylor dzieląca się swoimi historiami. To wreszcie Taylor, której słuchać mogą z powodzeniem nie tylko nastoletni wielbiciele. To doskonale dopracowana dorosła płyta. Warta, żeby ją kupić i zapamiętać.
Więcej...

Klimatem, płyta Już czas wpasowuje się w nastrojowy pop, taki trochę liryczny i bardzo bardzo spokojny. Być może zbyt spokojny aby zyskać uznanie wśród rówieśników Izy. Czas pokaże czy odpowiednio nastrojowy dla tych starszych słuchaczy.

To niemalże spektakl teatralny, zaczarowujący swojego widza, wymagający od niego absolutnie niepodzielnej uwagi. To magnetyczne przedstawienie, zaczarowujące swojego widza, wciskające go w fotel, porywające uwagę. To komentarz do brutalnych czasów i ich obraz.
Więcej...

Ich piosenki to przeżycie dla wielbicieli gatunku i początek przygody dla tych, którzy są być może jeszcze zbyt młodzi lub po prostu nie zdążyli jeszcze na swingowe brzmienia trafić.
Więcej...

Ja jestem liczbą a wszechświat jest wzorem, rozwiązaniem jesteś ty” – dodaje w Twierdzeniu Fermata.

Nie zabrakło przyjaciół Bryana, od dziesięcioleci grających z nim na koncertach. Był wspaniały mistrz gitary Keith Scott. Był Mickey Currey na perkusji. Widać było doskonale, że perfekcja tego koncertu jest rezultatem ich talentu ale też wieloletniej współpracy i doskonałej znajomości. To idealne brzmienie nie mogłoby być bardziej idealne.
Więcej...

Nareszcie ktoś pisze coś sensownego, nie powtarza tych samych oklepanych frazesów, nie śpiewa wyłącznie o niespełnionej czy też spełnionej miłości. Panowie piszą o życiu, o postrzeganiu świata, wyciągają swoje własne wnioski. W zalewie popowego chłamu to niemalże bryza świeżego powietrza.
Więcej...