
Niepowtarzalny styl i magia muzyki dziewczyn z duetu BOY podbijają serca słuchaczy na całym świecie. Ostatnio artystki wystąpiły na żywo w słynnym londyńskim klubie Jazz Cafe, a 9 lutego pojawiły się w stolicy Niemiec, uświetniając swoim występem uroczystość otwarcia 62. Festiwalu Filmowego BERLINALE.
http://www.youtube.com/watch?v=5Tuw87K0XFs
Valeskia i Sonja wykonały swój największy przebój - Little Numbers, który w 2 miesiące od premiery na dobre zagościł w TOP100 w rankingu Nilsen Music Control i przysporzył dziewczynom niezliczone rzesze fanów. Utwór promuje debiutancki album BOY - "MUTUAL FRIENDS".
Zarówno dziennikarze jak i zwykli słuchacze są oczarowani twórczością BOY. Zakochali się w ich charyzmie, magicznej lekkości dźwięków i niezwykłym popowo-indie rockowym brzmieniu, ale przede wszystkim w niezwykłej lekkości z jaką te dwie artystki, na przemian wzruszając i bawiąc, opowiadają o zwyczajnych, codziennych historiach. 

To Taylor dorosła, Taylor bardziej doświadczona, Taylor dzieląca się swoimi historiami. To wreszcie Taylor, której słuchać mogą z powodzeniem nie tylko nastoletni wielbiciele. To doskonale dopracowana dorosła płyta. Warta, żeby ją kupić i zapamiętać.
Więcej...

Klimatem, płyta Już czas wpasowuje się w nastrojowy pop, taki trochę liryczny i bardzo bardzo spokojny. Być może zbyt spokojny aby zyskać uznanie wśród rówieśników Izy. Czas pokaże czy odpowiednio nastrojowy dla tych starszych słuchaczy.

To niemalże spektakl teatralny, zaczarowujący swojego widza, wymagający od niego absolutnie niepodzielnej uwagi. To magnetyczne przedstawienie, zaczarowujące swojego widza, wciskające go w fotel, porywające uwagę. To komentarz do brutalnych czasów i ich obraz.
Więcej...

Ich piosenki to przeżycie dla wielbicieli gatunku i początek przygody dla tych, którzy są być może jeszcze zbyt młodzi lub po prostu nie zdążyli jeszcze na swingowe brzmienia trafić.
Więcej...

Ja jestem liczbą a wszechświat jest wzorem, rozwiązaniem jesteś ty” – dodaje w Twierdzeniu Fermata.

Nie zabrakło przyjaciół Bryana, od dziesięcioleci grających z nim na koncertach. Był wspaniały mistrz gitary Keith Scott. Był Mickey Currey na perkusji. Widać było doskonale, że perfekcja tego koncertu jest rezultatem ich talentu ale też wieloletniej współpracy i doskonałej znajomości. To idealne brzmienie nie mogłoby być bardziej idealne.
Więcej...

Nareszcie ktoś pisze coś sensownego, nie powtarza tych samych oklepanych frazesów, nie śpiewa wyłącznie o niespełnionej czy też spełnionej miłości. Panowie piszą o życiu, o postrzeganiu świata, wyciągają swoje własne wnioski. W zalewie popowego chłamu to niemalże bryza świeżego powietrza.
Więcej...